Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
share your happines
SHARE YOUR HAPPINES

kolorowy maj

Cześć, wiem, że bardzo długo nie pisałam, ale nie miałam weny. Co oznacza, że chyba zbyt wiele się u mnie nie działo. :) Coraz częściej spotykają mnie milsze rzeczy niż ostatnio. Miło mi, że moja pierwsza miłość już do mnie nie pisze i nie miesza mi w głowie. Jakby to powiedzieć? Działa to bardzo dobrze na moją psychikę. Kontakty z przyjaciółmi odżywają, jest mi dzięki temu lepiej. Może nawiązują się jakieś nowe przyjaźnie? Nie wiem bardzo prawdopodobne.

Nie umiem się chyba zmienić jeśli chodzi o korzystanie nadmierne z komputera i brak jakiejkolwiek nauki. Cóż, kiedyś trzeba to zmienić. Dzisiaj mam zamiar nauczyć się mięczaków i pierścienic z biologii, a w niedzielę czas na stawonogi, których jest tak dużo, że chyba nie ogarniam niestety... No, ale cóż, w końcu trzeba się za to wziąć.

Dzisiaj rolki z K, jutro projekt na WoK z P. I jazda, może dzisiaj wybiorę się do babci jakoś pod wieczór, jak nauka mnie zmęczy, bo dawno jej nie widziałam, a w sumie się stęskniłam. :)

To by było na tyle.
Zosia


Głosuj (0)

Szatynka sobota 12 maj 2012 [komentarzy 1] komentuj

deszczowy kwiecień

Wczoraj byłam na noc u A, chyba tego potrzebowałam. Dzisiejszy dzień mógłby mieć 48 godzin, nie obraziłabym się na pewno z tego powodu. Boże nie wiem czy mam tyle samozaparcia, żeby po napisaniu tej notki wyłączyć komputer i nie włączać go do powiedzmy 21. Jeszcze muszę iść na 19 30 do Kościoła. Dla mamy, taty, babci i psa. Na pewno nie dla samej siebie. Robię to dla nich, bo mama ostatnio popłakała się prawie jak jej powiedziałam, że nie chce tam przebywać, że to dla mnie strata czasu. Do tego pada deszcz, a ja miałam iść na rower. Miodzio. Chyba w czwartek jak wrócę o tej 11 do domu nadejdzie w końcu czas, aby się na niego wybrać.

Plan na dzisiaj. Mocno ambitny i mam wrażenie, że przesadzony. Nauczyć się niemieckiego, z którego umiem tylko się przedstawić co nie jest powodem do dumny, gdy jesteśmy już w 6 rozdziale. Nauczyć się angielskiego i tych dziwnych fonetycznych krzaczków, które widzę pierwszy raz na oczy i chyba już nigdy więcej po tym sprawdzianie na nie nie spojrzę. Nauczyć się biologii, a przynajmniej jej części, bo we wtorek mamy sprawdzian, a materiału jest zbyt dużo, by ogarnąć go w jeden wieczór jak robiłam to z poprzednimi klasówkami.

Co u mnie poza tym, że muszę się uczyć, bo od maja znowu będę gościem w szkole. Nic nowego. Nadal pisze do mnie pan z poprzedniej notki, nadal nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, bo na przykład wczorajsza rozmowa przypominała tą sprzed roku, a moje najbliższe przyjaciółki powiedziały, że nie jest to normalne i że chyba powinnam z nim o tym pogadać. Jasne, już pędzę! Do tego pisze do mnie najlepszy przyjaciel pana z poprzedniej notki i mam wrażenie, że chcą mnie we dwójkę w coś wrobić, ale jednak z obydwoma rozmawiam. Do tego uznałam, że w klasie mam tylko 5 normalnych ludziów, z którymi mogę sobie o wszystkim porozmawiać, reszta klasy jest całkiem spoko, ale to jednak nie jest to czego oczekuję. Koleżanka na literę P bardzo mocno mnie wspiera za co serdecznie jej dziękuję. Może i to przeczyta, bo może dam jej w końcu adres tego tajemniczego bloga.

To tyle na dzisiaj. Pozdrawiam Was i całuję.
Zosia:*


Głosuj (0)

Szatynka niedziela 15 kwiecień 2012 [komentarzy 4] komentuj

terapia

Boże jak ten czas szybko leci. Jeszcze niedawno był sylwester, bawiłam się, było mi cudownie. Potem nastał czas wyjazdów zagranicznych, wielu wyjazdów zagranicznych. Totalne wyregulowanie się jeśli chodzi o szkołę, o jakiekolwiek znajomości. Nic nie zostało już zawierane, wszystko zostało tak jak było kiedyś. Tylko grupa znajomych ze środowiska żeglarskiego cały czas rośnie, na inne znajomości, nowe znajomości nie mam czasu. Chyba też nie chce mi się wysilać, mimo tego, że gdzieś tam w środku czuję potrzebę poznania kogoś nowego. Całkowitego, powtarzam CAŁKOWITEGO odcięcia się od tego wszystkie co było już powiedzmy sobie szczerze rok temu. Nie wiem dlaczego nadal to rozpamiętuję. Wiem, że jak nie poznam nikogo nowego, kogoś przy ki na nowo nie wybuchnie u mnie fala emocji i pełnego zafascynowania drugą osobą to się na pewno nie wyleczę. Martwi mnie to bardzo. Ciągłe myślenie o tym co było na pewno nie jest zdrowe i mi nie pomaga. Nie wiem tylko jak miałabym to zmienić. Skoro nadal pragnę, żeby do mnie pisał. Teraz kiedy wróciłam do Gdyni na dłużej jeszcze bardziej mi to potrzebne. Żałosna jestem jak nie wiem. Boże dlaczego ja nadal o nim myślę w ten sposób. Przecież minął już ROK to dużo jak na to ile lat spędziłam jak na razie na tym świecie. Powiedziałabym nawet, że bardzo dużo, więc serio nie wiem o co mi chodzi. Brakuje mi bardzo tej bliskości. Gdy czytam tekst umieszczony na tym blogu w lipcu ubiegłego roku to łzy same cisną mi się do oczu i płyną po policzkach. Przypominają mi się te wszystkie chwile, które już dawno chciałam za sobą zamknąć. Myślałam, że przypieczętowałam to wszystko sms'em w sylwestra. Jednak jak widać tak się nie stało. To ciągle wraca. To, że on nie odpisał nic na tego sms'a, nawet szczęśliwego nowego roku boli mnie chyba jeszcze mocniej. Cały czas wypominam sobie co zrobiłam źle, dlaczego właśnie tak to się skończyło. Przecież miało być tak pięknie. Miałam poczekać do matury i wtedy wszystko miało być jak w bajce. Szkoda, że skończyło się przed maturą. Czuję się jak jakaś dziewczyna do zabawy. Nie wiem wykorzystana i porzucona. Wiem, że powinnam właśnie jemu to wszystko napisać, ale nie umiem się przemóc. Dlaczego nic nie jest w stanie uśmierzyć mojego bólu, dlaczego nikt tego nie rozumie. Dlaczego?


Głosuj (0)

Szatynka piątek 6 kwiecień 2012 [komentarzy 4] komentuj

w marcu jak w garncu

Oj jak to przysłowie tytułowe pasuje do mojego aktualnego stanu myśli, uczuć i wszystkiego wokół mnie. Wróciłam do szkoły, jakoś tym razem na dłuższy czas. 2 tygodnie w tej instytucji to jak dla mnie bardzo długo, zważając na to, że od końca ferii byłam w niej jak na razie tydzień, a minął już miesiąc. Frekwencja jak widać na poziomie dość niskim, ale jakoś nie umiem sobie z tym poradzić. Dobra będę szczera, nie chcę sobie z tym poradzić. Ogólnie fajnie mi się żegluje z dnia na dzień coraz lepiej czuję się na łódce, a przecież właśnie o to chodzi. Na Gardzie będzie kolejny sprawdzian moich umiejętności, mam nadzieję, że wyjdzie lepiej niż ten w Kadyksie, bo się zadźgam chyba. Ogólnie to trenerzy są okej, wszyscy się mną interesują i mnie dopingują. T.Bartek zaczyna się zachowywać w niektórych sytuacjach tak jak ja, chyba dlatego, żeby mnie uczulić na to, że nie powinnam tak robić. Powoli dociera.;) Cieszę się, że trafiłam właśnie na takich ludzi, naprawdę jest z czego. 

Szkoła po tak długiej nieobecności wydawała mi się czystą fikcją, bałam się, że nikt już nie będzie chciał ze mną rozmawiać, bo najzwyczajniej nie będzie miał tematów. Albo będzie mi zazdrościł dobrej średniej i takiej ogromnej liczby wyjazdów w ciągu roku szkolnego. No najwidoczniej się myliłam, bo bardzo miło jest mi teraz w mojej klasie. Oczywiście nie przepadam za wszystkimi, ale za większością jak najbardziej. P,K,A to panienki moje ukochane. Nasze dzisiejsze ksywki kolejno Pulpecik, Stacha, Andzia i Zochan przebijają zdecydowanie wszystkie nasze odpały do tej pory. Studio ALO i tatuaże w każdym możliwym miejscu też są zawsze spoko! Jest śmieszne, muszę się uczyć, ale daję sobie z tym radę. 

Chodzę też regularnie na siłownię, aby gdy jestem w domu nie zaniechać ruchu. Powinnam jeszcze zabrać się za krzesełko, ale to chyba od nowego tygodnia, aby mieć jakąś motywację. Zaprzestałam robienia brzuszków, sama nie wiem czemu, może za niedługo do tego powrócę. 

Teraz zbliża się sprzątanie time. Żegnam na czas nieokreślony. Dzisiaj jakoś się dziwnie rozpisałam. 

Mokre kisski, Z;*


Głosuj (0)

Szatynka piątek 9 marzec 2012 [komentarzy 5] komentuj

wtorek, 28.02.2012

Sobie siedzę w Hiszpanii i fajnie się bawię w sumie. Nie wiem w sumie co mam napisać, jakoś oddaliłam się od tego bloga, od całej jego społeczności. Miałam pisać go dla siebie i potem jakoś się skończyło w sumie nie wiem dlaczego. 

Ogólnie trwają teraz regaty, Mistrzostwa Andaluzji. Zajmuję beznadzieje miejsce i nie wiem co mam robić, żeby było lepiej. Zacięłam się jakoś, a przecież muszę coraz lepiej pływać. Jeszcze muszę prosić rodziców o kaskę. Coraz gorzej coraz gorzej. Nie wiem nie wiem. 

Pomooocy


Głosuj (0)

Szatynka wtorek 28 luty 2012 [komentarzy 2] komentuj





design

Layout was designed by TxG.
Find more layouts on thecorations.blog4u.pl !